Mam super koleżankę. Wszędzie chodzimy razem, na zakupy, na zabawę czy na spacery. Dwa tygodnie temu miała dobry dzień, wychodziła za mąż, na pewno moim marzeniem było uczestniczenie w przygotowaniach do tego jakże ważnego dla niej wydarzenia. Najbardziej podobało mi się chodzenie po salonach i szukanie sukni ślubnej. Przymierzyła ich chyba z 15 i w każdej wyglądała cudownie, ciężko było wyselekcjonować jedną, niemniej jednak w końcu udało się. Piękna, długa sukienka na szczupłej, wysokiej brunetce. Właśnie taka o jakiej marzyła. Reszta to już pestka. Sala, zespół, kwiaty… szybko udało się z tym uporać, no i jeszcze wybór piosenki na 1-wszy taniec. Cóż co do tego to posiadamy duże pole manewru: “Dżem”, “Kancelaria”, “Paula” czy “Farba”. Moja przyjaciółka wybrała natomiast coś całkowicie z innej beczki, a mianowicie “Agnes” i piosenkę “I Need You Now”, cóż jest bardzo żywiołową kobietą, ale aby taka piosenka na 1szy taniec. Jeszcze mi się nie zdarzyło aby ktoś grał to na weselu. Odbywały się długie rozmowy, pasuje czy też nie bardzo. Już niemal zdecydowali się, niemniej jednak okazało się, że zespół niestety nie da rady tego zagrać. Młodzi postanowili, że piosenka “Agnes” zostanie puszczona z odtwarzacza. I tak również się stało. Ja jednakże miałam zaszczyt być starszą na jej ślubie.