Filed Under (Bez kategorii) by msf2web on styczeń-19-2011

Wynalazczynią i radosną właścicielką boskiego eliksiru miłości była podobno mitologiczna Afrodyta (stąd zresztą nazwa afrodyzjak), lecz na nieszczęście nie pozostawiła żadnego przepisu na to, w jaki sposób rozpalać namiętności. Najstarsza receptura na afrodyzjaki, spisana hieroglifami na zwoju 1700 lat przed nasza erą, opowiada o napoju miłosnym z akacji i miodu wzmacniającym miękkie części.

Właściwie od zarania dziejów ludzie przez cały czas szukają wytrwale receptury napędzającej krew do lędźwi i skłaniającej umysł do szaleństwa, mieląc, rozcierając i wygotowując dosłownie wszystko, co wpadnie im w ręce – poroże jelonka rogacza, lulek czarny, perły rozpuszczane w occie, sproszkowane biedronki, smażone prącie foki, korzenie lukrecji, jad ropuchy i inne osobliwe składniki.

Jednak nie tylko owe wymyślne substancje, lecz najczęściej proste rośliny, mięsa i trunki posiadają składniki o miłosnych swoistościach (np. alkaloidy, olejki eteryczne, witaminy, feromony). Przynależą do nich mak, pomidory, owoce morza, miód, zioła i setki różnych, które spożywamy na co dzień, a z których tajemnych właściwości nie mamy pojęcia.

Jest to bazylia posiadająca olejki eteryczne, które wzmagają pragnienia seksualne i, co ważniejsze, możność ich zaspokojenia. Według starych rytuałów spożycie jednego listka codziennie gwarantuje zdrowie, płodność i satysfakcjonujące życie.

W tym zestawie są też dynia, seler, luczyk, chili, goździki, imbir, cynamon i wino, jakkolwiek nie w zbyt dużej ilości.

Nie szukajmy jakichś dziwnych substancji, bowiem rozsądek nie potrafi przemóc chęci wzmocnienia potencji. Nie działa żadna logika, żadne argumenty naukowe. A przy tym wszystkim olbrzymią rolę gra autosugestia.



You must be logged in to post a comment.